Get Adobe Flash player

Czytadełko

 

 

SIERŚCIUSZKI

WSZYSTKIE MAŁE SIERŚCIUSZKI

MAJĄ CIEPLUTKIE BRZUSZKI.

A KIEDY PRZYCHODZI ZIMA

I MRÓZ MOCNO TRZYMA?

BIEGAJĄ NA SPACERZE,

WĄCHAJĄ BIAŁY ŚNIEŻEK.

I JAK WSZYSTKIE ZWIERZACZKI

GANIAJĄ W PARKU KACZKI.

MARZNĄ FUTRZANE BRZUSZKI

I TUPTAJĄCE PO ŚNIEGU NÓŻKI.

DLATEGO W DOMU

NA SIERŚCIUSZKA,

NIECH ZAWSZE CZEKA

CIEPLUTKA PODUSZKA.

 

 

 

FUTERKOWCE

NA KANAPIE, NA FOTELU

W INNYCH CIEPŁYCH MIEJSCACH WIELU…

JEDNYM OKIEM OBSERWUJĄ

MRUCZĄ, SAPIĄ , POPISKUJĄ.

CZY WY WIECIE, CZY NIE WIECIE?

WYLEGUJĄ SIĘ NA PARAPECIE!

 

WYŁANIAJĄ SIĘ ZNIENACKA,    

PEWNIE CHCĄ NASZEGO PLACKA!

DLA PIESKA, CHOMIKA LUB KOTA

TO NIE JEST ŻADNA PYCHOTA.

WSZYSTKIE FUTRZASTE STWORZENIA

PREFERUJĄ ZDROWY STYL ŻYWIENIA.

 

GDY LODÓWKA SIĘ OTWIERA

ZWIERZ PROSZĄCO SPOZIERA.

ŁASI SIĘ I PODSKAKUJE,

SMAKOŁYKÓW OCZEKUJE.

CZY JESTEŚ DUŻY, CZY MALUSZEK

O ZWIERZAKA ZADBAJ BRZUSZEK.

 

 

 

ŚWIĘTA

IDĄ ŚWIĘTA, IDĄ ŚWIĘTA

O TYLU RZECZACH TRZEBA PAMIĘTAĆ!

W SWOIM POKOJU POSPRZĄTAĆ DOKŁADNIE,

ZABAWKI UŁOŻYĆ RÓWNIUTKO I ŁADNIE.

W OKNIE ZAWIESIĆ FIRANKĘ BIELUTKĄ

NIECH WOKÓŁ BĘDZIE WSZĘDZIE CZYŚCIUTKO.

 

W KUCHNI GOTUJĄ SIĘ JUŻ POTRAWY,

JEST DUŻO PRACY I DOBREJ ZABAWY.

KAPUSTĘ Z GROCHEM GOTUJEMY,

SŁODKIE PIERNICZKI DEKORUJEMY.

TATA USMAŻY KARPIA PYSZNEGO

PO KAWAŁKU DLA KAŻDEGO.

 

BABCIA PRZYNIESIE PIEROGI Z GRZYBAMI.

STÓŁ PRZYSTROIMY PIĘKNIE JUŻ SAMI.

OBRUS BIAŁY RÓWNIUTKO JUŻ LEŻY,

TERAZ SZTUĆCE I DUŻO TALERZY.

KAŻDY GDZIEŚ BIEGA, JEST ZAMIESZANIE.

DZIADEK PRASUJE ODŚWIĘTNE UBRANIE.

 

POWOLI ZA OKNEM ZMROK ZAPADA,

PORA UBRANIE ŚWIĄTECZNE WKŁADAĆ.

JUŻ SIĘ NIE BIEGA I NIE KRZĄTA,

NIKT JUŻ NICZEGO TU NIE SPRZĄTA.

BĘDZIE DZIŚ U NAS DUŻO RADOŚCI.

Z UŚMIECHEM WITAMY ZMARZNIĘTYCH GOŚCI.

 

PIĘKNIE JEST I ŚWIĄTECZNIE,

NAWET NAJMŁODSI CZEKAJĄ GRZECZNIE.

I NIE WAŻNA JEST CHOINKA,

CAŁA W KUCHNI KRZĄTANINKA.

I PREZENTÓW PAKOWANIE,

PYSZNYCH POTRAW GOTOWANIE.

 

JUŻ PIERWSZA GWIAZDKA BŁYSZCZY NA NIEBIE

DZIŚ NAJWAŻNIEJSZE, ŻE MAMY SIEBIE.

I NAGLE CISZA, WIGILIĘ ZACZYNAMY.

BIERZEMY OPŁATEK I ŻYCZENIA SKŁADAMY.

TU UŚMIECH, TAM ŁEZKA, LEKKIE WZRUSZENIE…

TO WŁAŚNIE JEST BOŻE NARODZENIE.

 

 

LIŚCIE  

ŚPIEWAŁY LIŚCIE NA KLONIE

O TYM JAKIE SĄ BŁYSZCZĄCE I ZIELONE.

CHWALIŁY SIĘ SWOIM KOLORKIEM

PRZED KAŻDĄ BIEDRONKĄ

I MUCHOMORKIEM.

PODZIWIAŁY SWOJE PIĘKNE KONTURY

„ACH! JAKIE JESTEŚMY WSPANIAŁE

ZE SWEJ NATURY.”

ŚPIEWAŁY TAK CAŁE LATO,

AŻ PRZYSZŁA PORA NA TO,

ŻE NASTAŁ ZŁOTY WRZESIEŃ.

NADCHODZIŁA JESIEŃ.

A LIŚCIE Z NIEPOKOJEM

PATRZYŁY NA KOLORY SWOJE.

„ACH! CÓŻ TO SIĘ WYPRAWIA!

MAMY KOLORY JAK OGON PAWIA.”

MIENIŁY SIĘ RAZ W BRĄZACH,

RAZ W ŻÓŁCIACH, A RAZ W PĄSACH.

PO PIĘKNEJ MOCNEJ ZIELENI

KAŻDY SIĘ ZŁOTEM I CZERWIENIĄ MIENIŁ.

I POWIEDZIAŁY SOBIE

DNIA JEDNEGO SZCZERZE:

„W TO, ŻE BĘDZIEMY ZIELONE

TO JA JUŻ NIE WIERZĘ.

NO TO CHYBA STĄD SPADAMY

BO, DŁUŻEJ UTRZYMAĆ SIĘ

RADY NIE DAMY.”

I TAK W POŁOWIE PAŹDZIERNIKA

LISTEK PO LISTKU Z DRZEWA ZNIKAŁ.

A GDY NASTAŁ MOKRY LISTOPAD

OSTATNI ZŁOTY LISTEK Z KLONU OPADŁ.

 

 

POZIOMKA

KTO CHODZI DO LASU

I WSZĘDZIE SIĘ BŁĄKA,

TEN DOBRZE WIE

GDZIE ROŚNIE POZIOMKA.

 

NIZIUTKO PRZY ZIEMI

ROZKŁADA SWE LISTKI,

DO SŁOŃCA WYSTAWIA

RUMIANE PYSZCZKI.

 

OWOCE POZIOMKI

JAK MAŁE TRUSKAWKI,

Z ZIELONYCH ŁODYŻEK

ROBIĄ SOBIE HUŚTAWKI.

 

I KUSZĄ I NĘCĄ

ZAPACHEM SŁODKIM,

WABIĄC DO SIEBIE

GŁODNE ISTOTKI.

 

BOGATE W CUKIER

I WITAMINY,

SĄ DOSKONAŁE

DLA CAŁEJ RODZINY!

 

 

 

NA ŁĄCE

RAZ WSZELKIE ZIÓŁKA

ZBIERAŁA ZUZKA ZAWZIĘCIE.

ZBIERAŁA, ZRYWAŁA, TAŃCZYŁA

I KRĘCIŁA SIĘ NA PIĘCIE.

 

W KOSZYKU UKŁADAŁA

WSZYSTKIE RÓWNIUTKO,

PODŚPIEWUJĄC

SOBIE CICHUTKO.

 

BIEGAŁA PO CAŁEJ ŁĄCE,

ZERWAŁA RUMIANEK,

PRZYJRZAŁA SIĘ BIEDRONCE.

 

USIADŁA POD JARZĘBINĄ,

ODPOCZĘŁA CHWILECZKĘ

Z BARDZO ZMĘCZONĄ MINĄ.

 

ZBIERAŁA TAK DZIEŃ CAŁY

AŻ JĄ RĄCZKI I NÓŻKI

OKROPNIE ROZBOLAŁY.

 

GDY POSTAWIŁA KOSZ

NA TARASIE,

ZAPACHNIAŁ SŁODZIUTKO

W CAŁEJ SWEJ KRASIE.

 

A RUMIANEK, SZAŁWIA

I INNE ZIOŁA SPRAWIŁY,

ŻE ZUZKĘ

BARDZO SKUTECZNIE

DO SNU UTULIŁY.

 

W NOCY MIAŁA SNY

BARDZO PACHNĄCE,

TAŃCZYŁA I ŚPIEWAŁA

Z ZIOŁAMI PO ŁĄCE.

 

 KŁĘBUSZKI

MALUTKI KŁĘBUSZEK

MA MIĘCIUTKI BRZUSZEK.

MIĘCIUTKI MA NOSEK

NA GŁÓWCE MIĘCIUTKI WŁOSEK.

CAŁY JEST MIĘCIUTKI

I BARDZO MALUTKI.

MIESZKA W KĄCIKU POD ŁÓŻKIEM

RAZEM Z DRUGIM KŁĘBUSZKIEM.

GDY WIATR MOCNIEJ ZAWIEJE

          KŁĘBUSZEK Z KŁĘBUSZKIEM STRASZNIE SZALEJE.

KOTŁASZĄ SIĘ W KĄCIKU

I KRZYCZĄ: „WIEJ WIETRZYKU!”

I TAŃCZĄ I KICAJĄ

I HARCE WYPRAWIAJĄ.

WIRUJĄ TAK JAK BĄCZEK

AŻ MAMA ODKURZACZ WŁĄCZY.

KŁĘBUSZEK ZA KŁĘBUSZKIEM

KAŻDY Z MIĘCIUTKIM BRZUSZKIEM,

PODCHODZĄ TAK GRZECZNIUTKO

AŻ WKOŁO JEST CZYŚCIUTKO.

PO PEWNYM CZASIE ZNOWU

WYGLĄDA GDZIEŚ SPOD STOŁU,

KŁĘBUSZEK ZA KŁĘBUSZKIEM

KAŻDY Z MIĘCIUTKIM BRZUSZKIEM.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU WIERSZY
ZULI MOL PT.:” WIERSZE I WIERSZYDŁA”

 

  

STWORZONKO  

NIE ZA DUŻE, NIE ZA MAŁE

DO ZABAWY DOSKONAŁE.

 

TO ZIELONE, TO ZNÓW RUDE,

NIE ZA GRUBE, NIE ZA CHUDE.

 

NIE ZA KRÓTKIE, NIE ZA DŁUGIE

TROCHĘ W JEDNO, TROCHĘ W DRUGIE.

 

CIUT PUCHATE I MIĘCIUTKIE

NÓŻKI TROCHĘ MA ZA KRÓTKIE.

 

TO WESOŁE, TO POWAŻNE

DZIKIE, JAK ZWIERZĄTKO KAŻDE.

 

TO UŚMIECHA SIĘ, TO WARCZY.

CZY OPISU JUŻ WYSTARCZY?

 

CZY JUŻ WIESZ TY DROGIE DZIECIĘ,

CO TO ŁAZI TAK PO ŚWIECIE?

 

BO JA POWIEM WAM DZIŚ SZCZERZE,

ŻE JA WIERZĘ W TAKIE ZWIERZĘ.

 

TO POKAŻE SIĘ, TO SCHOWA

TU WYSTAJE OGON, GŁOWA.

 

CZASEM TAKŻE SPOD PODUSZKI

GDZIEŚ WYSTAJĄ MAŁE NÓŻKI.

 

JEŚLI GDZIEŚ W PONURY DZIONEK

NIE ZOBACZYSZ TYCH STWORZONEK,

TO SIĘ NIE MARTW, BO NA PEWNO

ZJAWIĄ SIĘ TU PORĄ LETNIĄ.

 

TYLKO NIE ŁAP JE ZA NÓŻKI

BO POKAŻĄ SWOJE RÓŻKI!

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU WIERSZY
ZULI MOL PT.:” WIERSZE I WIERSZYDŁA”

 

ZIELONA GĄSIENICA

JESTEM GĄSIENICA ZIELONA

ZAWSZE BARDZO ZADOWOLONA.

ZIELONY MAM BRZUSZEK

NIE MUSZĘ MYĆ USZU.

MAM ŚLICZNE MAŁE NÓŻKI

I DWA ZIELONE RÓŻKI.

NA LIŚCIU SIĘ KOŁYSZĘ

I WSZYSTKIE PLOTKI SŁYSZĘ.

GDY ZAPISZCZY W TRAWIE COŚ,

GDZIEŚ KTOŚ KICHNIE,MRUKNIE KTOŚ.

ZAWSZE WSZYSTKO PIERWSZA SŁYSZĘ

KIEDY SMĘTNIE SOBIE WISZĘ.

WIEM GDZIE, KIEDY JEST SPOTKANIE

BARDZO WAŻNE NA POLANIE.

WIEM KTO ZDROWY,A KTO CHORY,

KTO MA ZNOWU ZŁE HUMORY.

ZNAM WSZYSTKIE WIEŚCI

Z KAŻDEJ STRONY,

CHOĆ JESTEM TYLKO

ROBACZEK ZIELONY.

I CHOĆ TAK DUŻO WIEM

CICHUTKO SIEDZĘ I LISTKI JEM.

ŻADNYCH PLOTEK NIE ROZNOSZĘ

TYLKO O SOCZYSTY LISTEK PROSZĘ.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU WIERSZY
ZULI MOL PT.:” WIERSZE I WIERSZYDŁA”

 


ANIELSKIE BAMBOSZKI

PO SKRZYPIĄCYM ŚNIEGU

RANO W DZIEŃ GRUDNIOWY,

Z BUŹKAMI ŚMIEJĄCYMI

SZŁY DZIECI DO SZKOŁY.

 

SZŁY BARDZO RADOSNE,

ŚMIAŁY SIĘ, ŚPIEWAŁY.

WSPANIAŁE KOLĘDY

PRZYGOTOWYWAŁY.

 

KAŻDE Z NICH MUSIAŁO

ŻYCZENIA UŁOŻYĆ,

ŻEBY W DZIEŃ WIGILII

NAJBLIŻSZYM JE ZŁOŻYĆ.

 

W SZKOLE SIĘ KRĘCIŁY,

KAŻDY GŁOŚNO GADAŁ.

O ŚWIĘTACH, PREZENTACH,

KTOŚ WCIĄŻ OPOWIADAŁ.

 

A KIEDY PO LEKCJACH

DO DOMÓW SZŁY SZYBKO,

PATRZĄ A TU W SKLEPIE

STOI KTOŚ ZA SZYBKĄ.

 

CAŁY JEST BIELUTKI

I ZŁOTE MA LOCZKI,

SKRZYDŁA TROCHĘ SREBRNE

NA NOGACH BAMBOSZKI.

 

BARDZO SIĘ ZDZIWILI,

SPOJRZELI PO SOBIE.

POTEM SIĘ PRZYJRZELI

ZNOWU TEJ OSOBIE.

 

LOCZKI ZŁOTE, SKRZYDŁA

I SUKIENKA BIAŁA.

TO ANIELSKA POSTAĆ

PRAWIE DOSKONAŁA.

 

TYLKO NIE PASUJĄ

TE CIEPŁE BAMBOSZE.

„NIE ŚMIEJCIE SIĘ ZE MNIE,

BARDZO JA WAS PROSZĘ.”

 

ODEZWAŁ SIĘ ANIOŁ

DO DZIECI ZDZIWIONYCH.

„NIE MOGĘ STAĆ BOSY

W TYCH CZASACH ZIMOWYCH.

 

BO KTÓŻ MOI MILI,

WIDZIAŁ MOŻE CZASEM

ZACHRYPNIĘTEGO ANIOŁA,

ŚPIEWAJĄCEGO BASEM?

 

ALBO CZY KTOŚ SPOTKAŁ

ANIOŁKA CHOREGO,

KTÓRY KICHAŁ, PRYCHAŁ,

SMARKAŁ NA CAŁEGO.?

 

DLATEGO GDY ZIMA

NADCHODZI MROŹNA,

DLA NAS KAŻDA GRYPA

TEŻ JEST BARDZO GROŹNA.

 

A TERAZ POSŁUCHAJ

TAK JAK MÓWIĄ BABCIE,

NAWET ANIOŁECZKI

NOSZĄ CIEPŁE KAPCIE!”

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU WIERSZY
ZULI MOL PT. „ANIELSKIE BAMBOSZKI”

 

 

PRZEZIĘBIONY ANIOŁ

SIEDZIAŁ ANIOŁ NA STOŁECZKU

W MAŁYM POKOIKU

I OGRZEWAŁ ZIMNE NÓŻKI

PRZY CIEPŁYM PIECYKU.

 

KICHAŁ, SMARKAŁ

W BIAŁĄ CHUSTKĘ,

SIÓDMY RAZ JUŻ DZISIAJ.

I PRZYTULAŁ BARDZO MOCNO

PLUSZOWEGO MISIA.

 

PRZYSZŁA BABCIA I PRZYNIOSŁA

CIEPLUTKĄ HERBATKĘ.

I DWIE PYSZNE CZEKOLADKI

NA SŁODKĄ DOKŁADKĘ.

 

ANIOŁ WYPIŁ, ZJADŁ SŁODKOŚCI,

ROZGRZAŁ SOBIE BRZUSZEK.

POCAŁOWAŁ MOCNO BABCIĘ

I RZEKŁ ”LECIEĆ MUSZĘ !”

 

UBRAŁ CIEPŁĄ SUKIENECZKĘ,

Z POLARU KOMPLECIK.

I POLECIAŁ ROZWESELAĆ

PRZEZIĘBIONE DZIECI.

 

WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU WIERSZY
ZULI MOL PT. ”ANIELSKIE BAMBOSZKI”

 

ŚWIĄTECZNE ANIOŁKI

NAD MIASTEM LATAŁY

MAŁE ANIOŁECZKI.

WIESZAŁY NA DRZEWKACH

ŚWIĄTECZNE BOMBECZKI.

 

FRUWAŁY, BIEGAŁY,

KOLĘDY ŚPIEWAŁY.

POD PODUSZKI DZIECIOM

PREZENTY WKŁADAŁY.

 

NA ULICACH WIESZAŁY

BŁYSZCZĄCE ŁAŃCUCHY.

RAZEM Z NAMI SPRZĄTAŁY,

TRZEPAŁY PODUCHY.

 

A TUŻ PRZED WIGILIĄ

PYSZNE CIASTKA PIEKŁY.

STÓŁ PIĘKNIE PRZYBRAŁY,

A POTEM UCIEKŁY.

 

 WIERSZ POCHODZI Z TOMIKU WIERSZY
ZULI MOL PT. „ANIELSKIE BAMBOSZKI”

 

 JEŻYNY

JUŻ SIERPIEŃ SIĘ ZBLIŻA

CHŁOPCY I DZIEWCZYNY.

PRZYCHODZI PORA

NA SŁODKIE JEŻYNY!

 

ZERWAĆ CZARNE BĄBELKI

NIE JEST WCALE PROSTO,

KAŻDEGO OWOCU

STRZEGĄ KOLCE OSTRE.

 

SMAKUJE SŁODKO

JEŻYNA KUSZĄCA.

JEST PRZYSMAKIEM LUDZI

ALE I ZAJĄCA.

 

KIEDY PEŁNY KOSZYK

JEŻYN NAZBIERAMY,

CIOCIA ALA UPIECZE

PLACEK Z JEŻYNAMI!

 

 

 
 

Zula Mol poleca

 

kupujnasze logo